Prowansja – co warto zobaczyć w 5 dni?

    [Muzyka] Zapraszam państwa na relacje z podróży przez światło, kolory i sztukę południowej Francji. Od rzymskich ruin w Ar przez ścieżki Wango Goga i Sezana po nowoczesną sztukę w Saint Paul de Vons i gwarne uliczki Nicei. W ciągu pięciu dni odwiedziłem miejsca, które od wieków inspirują artystów i marzycieli. [Aplauz] [Muzyka] Z Krakowa wylatuję późnym popołudniem, by pod wieczór znaleźć się w Marsylii. Lotnisko otula przyjemne ciepło. Zapowiedź tego, co czeka mnie przez najbliższe dni. Po odebraniu auta z wypożyczalni ruszam drogą na północ do ARL oddalanego o niespełna godzinę jazd. Już sam wyjazd do ARL robi wrażenie. Miasto skąpane jest w złotym świetle zachodu z niską zabudową i wąskimi uliczkami. Zatrzymuje się Mezoaret. To stylowy dom przekształcony z dawnych stajni. Cała ulica, jak się okazuje, była niegdyś miejscem, gdzie trzymano konie. Dziś panuje tu cisza i spokój. Rankiem poznaję Suzan, właścicielkę. Częstuje mnie ona klasycznym francuskim śniadaniem. Świeża bagietka, sery, konfitura i oczywiście dobra kawa. A potem miła niespodzianka. Mogę wypożyczyć rower zupełnie za darmo. Dzięki temu przemierzam all bez pośpiechu wzdłuż kanału, gdzie cumują kolorowe barki mieszkalne. Zbliżam się do mostu Longluais znanego z obrazu Van Goga. To oczywiście rekonstrukcja, ale i tak ma swój urok. Przesiągnięta sztuką przestrzeń tętni życiem. W Arl nie sposób pominąć antycznego dziedzictwa. Amfiteatr z i wieku. który mógł pomieścić 20 000 widzów, nadal zachwyca monumentalnością. Co ciekawe, przez kilka wieków służył jako schronienie i warownie. Na placu Forum zatrzymują się w słynnej kawiarni z obrazu Wango Goga. Zachowano tutaj oryginalny klimat, żółte światło, stoliki, ułożenie przestrzeni. W ogrodach dawnego szpitala, gdzie Wangok przebywał po pierwszym załamaniu nerwowym, panuje zaskakujący spokój, niemal ten sam, który widzimy na jego płótnach. Plansze z reprodukcjami obrazów mieszczone w punktach, z których artysta malował, pozwalają lepiej zrozumieć jego wizję. Zwracam Suzan Rower i dalej kieruję się samochodem do Lebon de Provenance. To średniowieczna wioska na wapiennym płaskowyrzu. Kamienne domy, brukowane uliczki, wąskie przejścia i zapierające dech widoki. Wszystko to sprawia, że czuję się jak w scenografii filmu historycznego. Jeszcze dziś można tu poczuć echa średniowiecznego księstwa Lebon potężnego niegdyś [Muzyka] [Muzyka] rodu. Z Lebą jadę do San Remide Provenance. Tu Van Gook spędził rok w Zakładzie psychiatrycznym Sul de Musol. To miejsce z duszą. Pierwotnie klasztor z X wieku, potem szpital. Zachowane kruszganki, wirydarz, całe pomieszczenia medyczne. Wszystko jakby zatrzymane w czasie. Ogród, który Wangok tak często malował, kwitnie tak samo jak w XIX wieku. Wewnątrz muzeum dokumenty, listy, reprodukcje, zdjęcia spacerują ścieżką z tablicami, a każda pokazuje obraz i miejsce, gdzie powstał. [Muzyka] [Muzyka] [Muzyka] [Muzyka] [Muzyka] podróżując dalej zatrzymuje się w Exon Provan to tutaj urodził się i tworzył Paul Sezan choć obecnie jego słynna Atelier jest w remoncie. Miasto pozwala odkryć inne ślady artysty. Szczególnie warto udać się na wzgórze na terasy de Pontr, skąd rozciąga się widok na górę Saint Victor, motyw, który Sezan malował niemal obsesyjnie przez całe życie. To tutaj powstawały jego najsłynniejsze pejzaże ukazujące monumentalność natury i wsmienność światu. Ex Provance zachwyca także samym klimatem, cienistymi bulwarami, renesansowymi kamiennicami i spokojem starych uliczek. udaje się do muzeum Gran. Obecnie nie ma tu wystawy, co prawda Sezana, to wielka ekspozycja ruszy dopiero 28 czerwca 2025 roku. Oglądam natomiast całą kolekcję dzieła Dawida Grane, francuskie malarstwo klasyczne i szkołę prowansalską. Nocuję poza miastem na prowincji w niewielkim studio na wzgórzu Miraj. Przyjemne, ciche miejsce z ładnym widokiem na gaje oliwne. Następnego dnia kieruję się do S Paul de Vons, jednego z najpiękniejszych miasteczek Prowansji, ale po drodze zatrzymuje się jeszcze fundacji Matewspanialszych miejsc sztuki nowoczesnej we Francji. Założyli ją małżeństwo Mate na wzór fundacji Gugenheima. Budynek i przestrzeń zaprojektował Josef Luis Sert. Białe łuki, otwarte przestrzenie, dziedzińce i światło. A w zbiorach sami mistrzowie: Miro, Shagal, Brock, Leer, Calder czy Diacometti. Na zewnątrz ogród rzeźb z labiryntem Miro. Ceramiki, rzeźby wyrastają jak zjawiska przyrody. To przepiękne miejsce do podziwiania i kontemplacji sztuki. Tuż poniżej fundacji znajduje się darmowy parking miejski, na którym zostawiam samochód i udaje się pierze do Saint Paul de Vonce. Kamienne mury obronne, brukowane uliczki i zawieszone nad doliną tarasy widokowe od lat przyciągają artystów, pisarzy i podróżników. Miasteczko było ulubionym miejscem Marka Szagala, który mieszkał tu przez ponad 20 lat i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Spacerując z wąskimi uliczkami łatwo natknąć się na galerie sztuki, warsztaty rzemieślnicze i klimatyczne kawiarnie. W historycznym hotelu La Colombor zatrzymywali się Picasso, Matis i Brock. W zamian za pobyt zostawiali obrazy, które ponoć do dziś zdobią jego wnętrze. Rozmawiam z właścicielem jednej z galerii. Mówi o duchu Szagala, który mieszkał tu przez długi czas. Kalernik pokazuje mi kilka ciekawych litografii. Rozmawiamy też o polskich artystach. I tutaj krótka reklama. Jeśli interesują was obrazy, grafiki, fotografie, chcecie nadać swojemu wnętrzu charakter, to zapraszam do galerii internetowej kwintesencja.art. Link znajdziecie w opisie. I po reklamie. Kolejny przystanek to Kanius Mer, gdzie na wzgórzu w otoczeniu Gajów Oliwnych stoi dom i ogród jednego z mistrzów imprezjonizmu, Pier August Renoir. Pod koniec życia artysta osiedlił się tu ze względu na przyjazny klimat i światło, które złagodziły objawy reumatyzmu. Tom zachował oryginalne meble, pędzle, szkice i atmosferę ostatnich lat życia renoara. Można podziwiać obrazy i rzeźby mistrza, a także jego pracownię. Największe wrażenie robią jednak widoki z tarasu, wzgórza, zieleń, wszystko to, co inspirowało artystę do tworzenia pogodnych, pełnych ciepła scen rodzajowych. W ogrodzie rosną wiekowe drzewa oliwne, w cieniu których można niemal usłyszeć rozmowy dawnych gości, artystów, przyjaciół. Wieczorem dojeżdżam do Nicei, gdzie zatrzymuję się w uroczym hoteliku niemal w centrum miasta. Rankiem miasto budzi się powoli. Kawiarnie otwierają swoje okiennice. Kelnerzy rozstawiają stoliki na chodnikach, a słońce zaczyna zalewać dachy starych kamienic ciepłym światłem. Zostawiam samochód na parkingu i ruszam pieszo. Licea najlepiej smakuje właśnie powoli. Pierwsze kroki kieruję na wzgórze Cimes. To elegancka, spokojna dzielnica, gdzie wśród zieleni ukryte są dwa wyjątkowe muzea. Pierwsze to muzeum Eri Matisa. mieści się w Xwiwiecnej willi i prezentuje kolekcję obrazów, rzeźb, szkiców i pamiątek po artyście, który ostatnie lata życia spędził właśnie tutaj. Niedaleko znajduje się też muzeum Marka Szagala zaprojektowane przez samego artysty. Nicea Perła Lazurowego Wybrzeża zachwyca nie tylko elegacją i historią, lecz także niezwykłym połączeniem kultury, światła i koloru, które od lat przyciągają artystów i podróżników z całego świata. Spacer Pramenade Des Anglas, słynnym nadmorskim bulwarem ciągnącym się wzdłuż zatoki aniołów to obowiązkowy rytuał każdego przybysza. Szeroka promenada z widokiem na turkusowe morze i rzędy palm to miejsce, gdzie życie toczy się niespiesznie. Pieszo na rolkach, rowerze czy przy kawie w jednej z kawiarni. W tle majaczą szczyty Alp. nadmorskich. A bryza niosąca zapach soli i kwiatów przypomina o śródziemnomorskim klimacie, który przez cały rok rozpieszcza łagodnym słońcem. Warto zatrzymać się na chwilę w park de la Colin de Chatu, skąd rozpościera się panoramiczny widok na całe miasto i wybrzeże. Dawny teren zamku to dziś zielona oaza z wodbospadem, ruinami i alejkami idealnymi do spacerów. Licea jest jak paleta malarza, pełna światła, ciepłych tonów i niespodzianek. Miasto, które choć tętnie życiem daje przestrzeń do kontemplacji spotkań ze sztuką i przyrodą. W drodze powrotnej do Marsylii zatrzymuje się jeszcze w Exel Provance, gdzie na obrzeżach miasta, w monumentalnym modernistycznym budynku z białego betonu i czarnego szkła mieści się fundacja Wasaleliego. To przestrzeń poświęcona Wiktorowi Waseldemu, pionierowi Obartu, którego geometryczne kompozycje hipnotyzują rytmem, kolorem i iluzją ruchu. Serin mówi, że sztuka nie ma granic i chyba o to w tej podróży właśnie chodziło. Zbliżam się do Marsylii, oddaję samochód do wypożyczalni i wracam do Krakowa. Czy 5 dni wystarczy, by poczuć ducha Prowansji? Może nie w pełni, ale wystarczająco by zakochać się i chcieć wrócić. Dziękuję państwu za uwagę i zapraszam do kolejnych relacji z podróży i subskrypcji kanału. Jeśli wam się podobało, to proszę o lajka lub komentarz. Do zobaczenia. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka]

    Prowansja w 5 dni

    DZIEŃ 1 – poniedziałek lot Ryanair: Kraków → Marsylia + wynajem samochodu
    Wylot z Krakowa (KRK): 16:10 – Przylot do Marsylii (MRS): 18:40 (2 godz. 25 min)
    Odbiór auta na lotnisku Marsylia – Trasa: ok. 80 km (ok. 1 godz. jazdy)
    Nocleg w Arles (Maison Arelate 28/29) w stylowym domu, niegdyś były tutaj stajnie z końmi na całej ulicy. Suzanne jest bardzo miła, śniadanie typowo francuskie: sery, bagietka, dżem i kawa. Potem za darmo wypożyczam rower i objeżdżam ciekawe miejsca powiązane z historią i sztuką.

    DZIEŃ 2 – 29.04 wt
    Zwiedzanie Arles:
    jazda wzdłuż kanału, na którym zacumowane są barki mieszkalne
    Most Langlois (replika mostu z obrazu Van Gogha)
    Amfiteatr
    Ogrody Szpitala gdzie przebywał Van Gogh (w wielu miejscach ustawione są plansze z obrazem, dokładnie z punktu , z którego malował Van Gogh
    Plac Forum z kawiarnią z obrazu
    Fundacja Vincenta van Gogha
    Z Arles już samochodem jadę dalej do: → Les Baux-de-Provence → Saint-Rémy-de-Provence → Aix-en-Provence
    Les Baux-de-Provence:
    Klimatyczna średniowieczna wioska na skałach
    Saint-Rémy-de-Provence:
    Miejsce pobytu Van Gogha w zakładzie Saint-Paul-de-Mausole (to niezwykłe miejsce, które zrobiło na mnie duże wrażenie. Jest nieco przygnębiające, ale ukazuje zachowane obiekty i ogrody w niemal nienaruszonym stanie.
    Przy zakupie biletów dołączam do grupy Japończyków. Było ich 9, a od grupy 10 osobowej była zniżka więc na chwilę stałem się Japończykiem, ku ich uciesze.
    Szlak śladami jego obrazów (ścieżka z tablicami na zewnątrz)
    Nocleg w Aix-en-Provence (29/30 Meyreuil, Dans la campagne aixoise) Niepozorne miejsce, ale pełne wygód i z ładnymi widokami.

    DZIEŃ 3 – 30.04 śr
    Aix-en-Provence
    Atelier Cézanne (niestety w remoncie, ale już wkrótce będzie czynne, bo szykuje się duża wystawa jego prac w Musée Granet (28 czerwca – 12 października 2025)
    Międzynarodowa wystawa prezentująca ponad 130 dzieł Cézanne’a, w tym obrazy, rysunki i akwarele, skupiająca się na jego związku z rodzinną posiadłością Jas de Bouffan, gdzie artysta tworzył przez blisko 40 lat.

    Widoki Cezannea (można podjechać nieco za miasto i odnaleźć miejsca w których malował Cezanne)
    Muzeum Granet,
    Aix-en-Provence jadę dalej samochodem do→ Saint-Paul-de-Vence
    Fundacja Maeght – sztuka współczesna (piękne miejsce i wyjątkowe dzieła sztuki)
    Saint-Paul-de-Vence (niewielkie miasteczko pełne galerii)
    Grób Marca Chagalla
    Muzeum Renoir (bardzo polecam, wnętrza domu, obrazy i ogórd Renoire’a)
    30/1/2 Nocleg Nicea (Niecea Hotel des Dames)

    DZIEŃ 4 – 1.05 czw → Nicea (wieczorem docieram do Nicei, zostawiam auto na parkingu i idę na wieczorne zwiedzanie miasta)
    Muzeum Matissea, Chagalla, Wzgórze Zamkowe, Stare Miasto
    Ostatniego dnia jadę przeszło 200 km do Marsylii, zwracam samochód i odlatuje do Krakowa.

    REKLAMA – Galeria Quintessence – www.kwintesencja.art

    Nazywam się Bogusław Hynek, a to jest cykl „za horyzont domu”. Podcasty powstałe z myślą o tych którzy chcą podróżować i poznawać świat, a także szukają nowych wyzwań i inspiracji. Wysłuchasz tutaj rozmów z podróżnikami, zobaczysz reportaże z wypraw, a od czasu do czasu także odcinek solowy, w którym przybliżę jakąś własną historię. Jeżeli interesują Cię podejmowane tutaj tematy to kliknij subskrybcje na youtubie. Zachęcam także do śledzenia bloga i fanpejdża: „za horyzont domu”

    #zahoryzontdomu #Prowansja #Impresjoniści

    Share.
    Leave A Reply